A jednak cała sprawa zaczyna wyglądać ponuro. W dzisiejszej RZepie jest na ten temat tekst.
Dziennikarze „Rz” widzieli protokoły oględzin zwłok trzech osób tragicznie zmarłych w katastrofie samolotu Tu-154 pod Smoleńskiem. Do nich dołączone są protokoły przesłuchań bliskich ofiar. Najważniejsze informacje w protokole oględzin zapisane są w punktach 18 – 23.
Punkt 18. zawiera informację o osobie przeprowadzającej sekcję. W każdym protokole, który widzieli dziennikarze „Rz”, napisane jest, że wykonywał ją lekarz zakładu medycyny sądowej w Moskwie.
Punkt 19. dotyczy przyczyn śmierci. Tutaj lekarz wpisał dwa lakoniczne słowa: „mnogie obrażenia”.
Protokoły, które widziała „Rz”, przynoszą też inne ciekawe informacje. Według zapewnień naszego rządu polscy prokuratorzy na miejscu w Moskwie uczestniczyli w pracach tamtejszych śledczych. Tyle że w protokołach nie ma śladu ich obecności. Rosyjski lekarz w rubryce przyczyny zgonu pisze: „stwierdziłem”. „Rz” widziała polskie tłumaczenie jednego z tych dokumentów. W nim też nie pojawia się informacja o polskich śledczych.
""dziwi brak w raporcie informacji o polskich przedstawicielach. Według niego powinny w nim być ich podpisy. Co do innych zapisów w protokołach mówi: – Nie można umrzeć z powodu mnogości obrażeń. Sekcja zwłok polega na tym, by konkretnie określić, co było przyczyną śmierci, np. uderzenie w głowę, rana cięta, kłuta.
Tyle że protokoły, które widziała „Rz”, dotyczą osób, których ciała w wyniku katastrofy zostały uszkodzone nieznacznie.
– Na zewnątrz nie wyglądał jak ofiara katastrofy lotniczej. Tak było też w przypadku innych ofiar – mówi nam bliski jednej z ofiar będący w Moskwie podczas okazania.
Rzeczywiście peany na temat profesjonalizmu Rosjan są bardzo uzasadnione biorąc pod uwagę taką fuszerkę i niefrasobliwość przy sekcji zwłok. Jeśli ciało jest nienaruszone a ma tylko nieznaczne, to dlaczego nie stwierdzono przyczyny zgonu?
Dlaczego nie ma na protokołach podpisów Polskich prokuratorów?
Petentami od samego początku od zaistnienia tej katastrofy. Sprawa "smierdzi" a kolejne fakty mówią, że ROsjanie od samego początku położyli "czapę" na całą sprawę. Putin jako odpowiedzialny za wyjasnienie katastrofy gwarantuje jej niewyjasnienie własnie przez takie zaniedbania.
A wiemy jak zaniedbania od samego początku śledctwa mogą skomplikowac dochodzenie do prawdy. Świetnie to widać na niewyjasnionych zbrodniach PRLu w Polsce. A przecież "polscy" mordercy byli zaledwie uczniami służb rosyjskich.
Komentarze
Pokaż komentarze (11)